czwartek, 21 września 2017

Rodzice?

Miłość. Dwoje ludzie kochających się bezgranicznie przysięga sobie dołożyć wszelkich starań by ich małżeństwo było dobre, szczęśliwe i trwałe. Nareszcie są dla siebie i tylko dla siebie. Potem najcudowniejsza rzecz - owoc miłości - ich dziecko. W tej małej istotce zrealizowana miłość - połączeni na zawsze. Nagle jakiś zgrzyt, jeden, drugi, trzeci. Pierwsza kłótnia i następne. Obraźliwe słowa, raniące zarzuty. Dobrze jeśli dziecko nie słyszy, nie rozumie. Głębokie rany z obu stron. Zawziętość, złość i nienawiść. Rozwód, rozdzieranie dziecka na pół. Do niedawna miałam złudzenie, że dotyczy to par upośledzonych na inteligencji, par nie mających zielonego pojęcia o psychologii, wychowaniu dzieci, nie mówiąc już o dobrych manierach. Kilka dni temu spotkało mnie przykre doświadczenie wysłuchania rozmowy telefonicznej byłych zakochanych. Na początku dyskretnie wyszłam z domu, że niby coś tam trzeba na obejściu zrobić. Ale ile można spacerować po deszczu? Gdy wróciłam rozmowa, a właściwie kłótnia dalej trwała. Eksmałżonek najgorsze wyrazy powtarzał po kilka razy (Boy-Żeleński). Co mówiła eksmałżonka nie słyszałam. Potem eks puścił sygnał do synalka. Synalek oddzwonił po chwili, widać wyszedł do pomieszczenia, w którym mógł rozmawiać niesłyszany. To co mówił ojciec do syna o matce przeszło moje wyobrażenia. Nie wierzyłam własnym uszom. Sądzę, że psycholog powinien tego wysłuchać przed rozmową ze stronami. Ojciec, mój przyjaciel, nagle stanął w pełnym świetle. Znalazłam odpowiedź na utyskiwania na kłopoty z synem. Dlaczego nieposłuszny, dlaczego ćpa, dlaczego pali papierosy, dlaczego się buntuje. Konflikt syna z ojczymem podsumował: "Powiedz temu ch..., że JA z nim się rozmówię. Dostanie wpier... i nie będzie się wpier.." Gdzie się podział ten wrażliwy człowiek, ten piękny narzeczony we fraku, ten poeta? Gdzie się podział ojciec?
    W kim ten chłopak ma znaleźć wzór i oparcie, kiedy widzi rodziców wyrywających go sobie z rąk, kiedy autorytet matki jest podrywany słowami "ta wariatka", "nic sobie z niej nie rób" "znowu coś skamlała". Ojciec skłonny głaskać syna za zło "chłopak już musi być taki, sam byłem podobny". Nie wiem co się dzieje u matki. Jak młody warczy na swego ojczyma, właściwie do tego warczenia upoważniony. Ojciec albo zapracowany, albo zachlany, pogrążający się w depresji, wrogo nastawiony do wszystkich, którzy mogliby dopomóc w jego alkoholizmie i depresji jakim może być wzorem i oparciem dla młodego. Niedługo osiągnie16 lat. Będzie mógł wybierać miejsce zamieszkania. Ma zamiar u ojca. Dostatecznie ojciec wyprał mu mózg. Obym była złym prorokiem, ale na kuratorze się nie skończy.