Dalej odśnieżam. Myślałam, że padnę z głodu. Gucio piał. Doszłam do wniosku, że zbliża się trzecia. Zrobiłam sobie jedzonko i włączyłam telewizję. Sobota, więc nie ma nic do oglądania - same powtórki i bzdury. Na Polonii były wspomnienia o Luksemburgu i muzyce PRLu. Radio Luksemburg to okres mojej młodości. To niesamowite jak inne są moje wspomnienia z tego czasu niż wspomnienia Turskiego, Manna, Umer! Ta młodzież w Warszawie właściwie miała wszystko. Własne radia, magnetofony, płyty z Zachodu (nawet jeździli!), był lokal, gdzie nagrywano płyty pocztówkowe. Uważali jedynie, że nie są wolni, ale ta wolność była całkiem inną wolnością niż moja. Ich wolność, to hulanki, modne ciuchy i właściwie wszystko. Nie mieli pojęcia o czymś takim jak wolności obywatelskie. Wspominali jakiegoś kolegę, który powiedział, że gdyby w dzień matury przyjechał jakiś piosenkarz z Zachodu (nazwiska nie zapamiętałam), to olałby maturę i a poszedł na występ. Nam "na prowincji" brakowało tylu produktów codziennego użytku, artykułów spożywczych jak mięso, czy masło. Widać pchano w Warszawę, żeby władzy pod bokiem nikt nie podskakiwał. W audycji mówiono, że nikt nie wiedział o co właściwie chodzi w tym 68 roku! No, u nas takiej ciemnoty wśród młodzieży to chyba nie było. Któryś z zaproszonych gości oświadczył, że mimo wszystko bunt młodzieży paryskiej i 68 roku można porównać, bo był to bunt przeciw światu dorosłych. Litości! To był bunt przeciw komunizmowi, przeciw ZSRR, tylko, że nie można było głośno powiedzieć. Nam chodziło o nasz wspólny świat - i nasz, i dorosłych, o wolny Kraj!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz