2009-04-16
Wczoraj Nerwus zdziwił się, że Brąz ułożył się na kożuchu. Skąd wiedział, że kożuch został położony dla niego? Przecież wyraźnie mu powiedziałam: Poklepałam go po grzbiecie, poklepałam kożuch, znów poklepałam Brąza i powiedziałam, że to jego. Do psów trzeba mówić spokojnie, niezbyt głośno, to wiele rozumieją. Coś jak słaby, niepewny uczeń. Będziesz Wrzeszczeć, znieważać - zablokuje się na amen. Powiesz spokojnie, przyjaźnie, to czasem zdoła z wdzięczności przejść samego siebie. Najgorzej jak Nerwus wrzeszczy a Ruda i Brąz nie wiedzą o co chodzi. Sprawa nie jest prosta lub dotyczy ludzi, a oni się nagle napatoczą i obrywają. Jak słyszą wrzask i nagłe walenie w stół, wywracanie sprzętów starają się umknąć. Brąz skulony wypełza do sieni, podobny do znikającej brązowej plamy. Ruda majestatycznie podnosi się, jak przystało na starszą panią, której jako matce rodu należy się szacunek i z godnością podąża śladem syna. Ja muszę przyznać coraz częściej tak jak one mogę stwierdzić "Nie rozumiem o co Panu chodzi". Wczoraj co i rusz drażniło go to o co pytam (dać wam obiad? zjecie na polu?wszystko w porządku? cola czy herbata?). Chcesz się ze mną kłócić? odpowiadał. Coraz częściej w takich wypadkach przyjmuję taktykę psów. Znikam. Uciekam w pola. Wracam kiedy zapadną ciemności, a psy ze mną. Jeszcze trochę a stanę się psem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz