niedziela, 24 kwietnia 2016

Niedziela Palmowa (13.4)

Niedziela palmowa. Lubię ją najwięcej ze wszystkich niedziel roku, nawet więcej niż wielkanocną. Zawsze odczuwałam dreszcz kiedy czytano "i oddał Bogu ducha". Ta zupełna cisza, która zapada poprzedzona jedynie szmerem obuwia po posadzce kościoła, cisza, która wydaje się nie mieć końca. Zdumienie świata, przerażenie. A potem opowieść co się dalej działo: trzęsienie ziemi rozdarcie zasłony w świątyni, dla mnie jakby pendant do rozdarcia szat przez arcykapłana w czasie przesłuchania Chrystusa.
Wróciłam do pustego domu jadąc wzdłuż rzeki, przydrożnych rowów - wszystko usiane wiosennymi kwiatkami. Na krzewach nieśmiałe listeczki, na brzozach wisiorki. Przypomniała mi się tamta, taka odległa Wielkanoc. Też była dość późna, bo było ciepło. Jechaliśmy maluchem, czyli 1988 r., najpóźniej 1990, do Dynowa. Nad drogą co jakiś czas wisiała kukła Judasza, taki to na Pogórzu Dynowskim zwyczaj. Zatrzymaliśmy się u Józki. Spaliśmy w drewnianym łożu na sienniku. Dobrze się nam spało, dobrze kochało. Rankiem poszliśmy na spacer na pola i łąki. Łąki były pokryte kaczeńcami, jeszcze nigdy nie widziałam tylu na raz. Kaczeńce podobnie jak jajka mają dla mnie w sobie coś czego nie umiem nazwać - oczarowanie, zachwyt, zauroczenie? Byłam tak bardzo szczęśliwa! Zbyszek bywał nieznośny przy ludziach. Chciał pokazać jaki to z niego maczo, jaki pan i władca, on tu rozkazuje, on tu rządzi. Kiedy zostawaliśmy sami wyciszał się, był serdeczny, może nie czułostkowy (jednak mężczyzna), ale było nam dobrze, zgodnie. Wydawało mi się, że jesteśmy znowu małymi dziećmi, które przeżywają jakąś przygodę. Tak było wtedy w Dynowie. Mówił, że mnie miłuje. Nie "kocha", tylko "miłuje". Dla niego była tu jakaś subtelna różnica, której nie pojmowałam. Może mogliby ją wytłumaczyć starsi ludzie z tamtych stron, bo nie wiem, czy ten wyraz przetrwał jeszcze. Tak to sobie wszystko przypomniałam jadąc do domu, że prawie czułam tamto ciepło na plecach... i tak bardzo brakowało mi Zbyszka, że sobie popłakałam po drodze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz