niedziela, 24 kwietnia 2016

Urodziny i śmierć (15 czerwnia)

Nad ranem, może zresztą całkiem rano, zbudziłam się tak późno, przyśnił mi się Zbyszek. Powiedział, że będziemy mieć dziecko, które weźmie po nas co najlepsze, jednocześnie wiedziałam, że to uroda i wiedza po mnie, inteligencja po nim. Gładziłam mój brzuch i starałam się wymodelować jej twarz (dziewczynka), i myślałam o jej rozumie. Odziedziczy ziemię nieuprawianą, bogatą - mądrość pokoleń, która nagle wytryśnie. Zbudziłam się i nie dowiedziałam kiedy i gdzie się spotkamy. Twarz miał nieco zmienioną, młodą, ale wiedziałam, że to on.

A więc już żyje. Kiedy umierał wciąż miałam śmieszne wrażenie, że się rodzi, że to nie śmierć, a raczej mozolny poród. Chwilami miałam ochotę powiedzieć mu: "Przyj, przyj mocno, z całych sił!" Może umierając właśnie się rodzimy? Nagła śmierć, to gwałtowny poród, kiedy ledwie można złapać dziecko. Śmierć przez morderstwo, to aborcja?

Nic nie wiemy. Wszystko jest możliwe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz